Referat misyjny Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny

Warto pomagać w Referacie Misyjnym MSF

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

W imieniu przedszkolaków oraz uczniów ze szkoły elementarnej w Muli na Papui Nowej Gwinei, chciałbym gorąco podziękować za pomoc w zakupie ławek szkolnych do nowego budynku. Jest to kolejna wielka pomoc Was - naszych Przyjaciół i Dobrodziejów Misyjnych, tych duchowych, ale i fizycznych. To dzięki Wam, nasi papuascy parafianie stają się coraz bardziej odpowiedzialnymi, coraz bardziej kochającymi braćmi i siostrami w Chrystusie. Chcę powiedzieć, że jestem dumny, iż mogę dzięki Wam być świadkiem niezliczonych uśmiechów, tańców w zachwycie oraz łez radości... Jeszcze raz z serca ogromne „Bóg zapłać”. Na ręce ks. Włodka składam dar Mszy Świętych, modlitw oraz naszych codziennych drobnych cierpień i zadośćuczynień. Niech dobry Bóg ma Was w swojej opiece, a Matka Boża trzyma Was mocno za rękę u swego boku.

Pozdrawiam ks. Damian Szumski MSF, Muli


Przy okazji chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy wspierają adopcję dzieci. Ostatnio miłą niespodziankę sprawiły mi ofiary przesłane na konto naszego Referatu od dzieci pierwszokomunijnych z Wielkiego Klincza. Bóg zapłać! Ofiary przekażę ks. Damianowi Szumskiemu. Zachęcam do współpracy i pomocy dzieciom. Więcej na ten temat piszemy na https://misjemsf.blogspot.com/p/misyjna-adopcja-dziecka.html 

Chętnie udzielę dodatkowych informacji, ks. Włodzimierz Burzawa, Prowincjalny Referent ds. Misji Zagranicznych MSF, tel. kom. 731 039 109 
























 


Share:

18 października - Światowy Dzień Misyjny

Orędzie Papieża Franciszka na tegoroczny 94. Światowy Dzień Misyjny

"Oto ja, poślij mnie!" (Iz 6,8)

Drodzy bracia i siostry,

pragnę wyrazić wdzięczność Bogu za zaangażowanie, z jakim przeżywany był w całym Kościele, w październiku ubiegłego roku, Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny. Jestem przekonany, że przyczynił się on do pobudzenia nawrócenia misyjnego w wielu wspólnotach, na drodze wskazanej przez temat: „Ochrzczeni i posłani: Kościół Chrystusa w misji na świecie”.

W tym roku, naznaczonym cierpieniami i wyzwaniami spowodowanymi przez pandemię Covid 19, to misyjne pielgrzymowanie całego Kościoła trwa nadal w świetle słowa, które znajdujemy w opisie powołania proroka Izajasza: „Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6, 8). Jest to nieustannie nowa odpowiedź na pytanie Pana: „Kogo mam posłać?” (tamże). To powołanie pochodzi z serca Boga, z Jego miłosierdzia, które rzuca wyzwanie zarówno Kościołowi, jak i ludzkości w obecnym kryzysie światowym. „Podobnie, jak uczniów z Ewangelii, ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi... jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem” (Rozważanie na Placu św. Piotra, 27 marca 2020 r.). Jesteśmy naprawdę zaskoczeni, zdezorientowani i przestraszeni. Cierpienie i śmierć sprawiają, że doświadczamy naszej ludzkiej kruchości; ale jednocześnie wszyscy dostrzegamy silne pragnienie życia i wyzwolenia od zła. W tym kontekście, powołanie do misji, zaproszenie do wyjścia ze swoich ograniczeń ze wzglądu na miłość Boga i bliźniego jawi się jako szansa dzielenia się, służby, wstawiennictwa. Misja, którą Bóg powierza każdemu z nas, sprawia, że przechodzimy od bojaźliwego i zamkniętego „ja” do „ja” odnalezionego i odnowionego przez dar z siebie.

W ofierze krzyżowej, w której wypełnia się misja Jezusa (por. J 19, 28-30), Bóg objawia, że Jego miłość jest dla każdego i dla wszystkich (por. J 19, 26-27). I prosi nas o naszą osobistą gotowość do bycia posłanymi, ponieważ On jest Miłością w odwiecznej dynamice misyjnej, zawsze wychodzącej poza siebie samego, aby dać życie. Z miłości do człowieka, Bóg Ojciec posłał swego Syna Jezusa (por. J 3, 16). Jezus jest misjonarzem Ojca: Jego Osoba i Jego dzieło jest całkowitym posłuszeństwem woli Ojca (por. J 4, 34; 6, 38; 8, 12-30; Hbr 10, 5-10). Z kolei Jezus, dla nas ukrzyżowany i zmartwychwstały, pociąga nas w swojej dynamice miłości swoim Duchem, ożywiającym Kościół, który czyni nas uczniami Chrystusa i posyła nas na misje do świata i do narodów.

„Misja, «Kościół wychodzący» nie jest programem, zamiarem, który należy zrealizować wysiłkiem woli. To Chrystus sprawia, że Kościół wychodzi ze swoich ograniczeń. W misji głoszenia Ewangelii wyruszasz, ponieważ Duch cię pobudza i niesie” (Senza di Lui non possiamo far nulla, LEV - San Paolo, 2019, 16-17). Bóg zawsze miłuje jako pierwszy i z tą miłością nas spotyka i nas powołuje. Nasze osobiste powołanie wynika z faktu, że jesteśmy synami i córkami Boga w Kościele, będącym Jego rodziną, braćmi i siostrami w tej miłości, której świadectwo dał nam Jezus. Wszyscy jednak mają ludzką godność opartą na Bożym powołaniu, aby byli dziećmi Bożymi, i by stawali się w sakramencie chrztu i w wolności wiary tym, czym są od zawsze w sercu Boga.

Już fakt, że otrzymaliśmy darmo życie, stanowi domyślne zaproszenie do wejścia w dynamikę daru z siebie: ziarno, które w ochrzczonych nabierze dojrzałej formy jako odpowiedź na miłość w małżeństwie i dziewictwie dla królestwa Bożego. Życie ludzkie rodzi się z miłości Boga, wzrasta w miłości i dąży ku miłości. Nikt nie jest wykluczony z miłości Boga, a w świętej ofierze Jezusa Syna na krzyżu Bóg zwyciężył grzech i śmierć (por. Rz 8, 31-39). Dla Boga zło - a nawet grzech - staje się wyzwaniem, by kochać i to kochać coraz bardziej (por. Mt 5, 38-48; Łk 23, 33-34). Dlatego w tajemnicy paschalnej Boże miłosierdzie leczy pierwotną ranę ludzkości i wylewa się na cały wszechświat. Kościół - powszechny sakrament miłości Boga do świata - kontynuuje w dziejach misję Jezusa i posyła nas wszędzie, aby przez nasze świadectwo wiary i głoszenie Ewangelii Bóg mógł ponownie ukazać swoją miłość oraz dotknąć i przemienić serca, umysły, ciała, społeczeństwa i kultury w każdym miejscu i czasie.

Misja jest wolną i świadomą odpowiedzią na powołanie Boga. Ale to powołanie możemy dostrzec tylko wtedy, gdy przeżywamy osobistą relację miłości z Jezusem żyjącym w swoim Kościele. Zadajmy sobie pytanie: czy jesteśmy gotowi na przyjęcie obecności Ducha Świętego w naszym życiu, do usłyszenia powołania na misję, czy to na drodze małżeństwa, czy też na drodze dziewictwa konsekrowanego lub święceń kapłańskich, a w każdym razie w zwykłym powszednim życiu? Czy jesteśmy gotowi, aby być posłanymi wszędzie, żeby świadczyć o naszej wierze w Boga, Miłosiernego Ojca, aby głosić Ewangelię zbawienia Jezusa Chrystusa, aby mieć udział w Bożym życiu Ducha Świętego budując Kościół? Czy podobnie jak Maryja, Matka Jezusa, jesteśmy gotowi bez zastrzeżeń służyć woli Bożej (por. Łk 1, 38)? Ta wewnętrzna dyspozycyjność jest bardzo ważna, aby móc odpowiedzieć Bogu: „Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6, 8). I to nie w sposób abstrakcyjny, ale w dniu dzisiejszym Kościoła i historii.

Zrozumienie tego, co Bóg nam mówi w tych czasach pandemii, staje się wyzwaniem także dla misji Kościoła. Choroba, cierpienie, strach i izolacja wzywają nas do zadawania sobie pytań. Ubóstwo osób umierających samotnie, tych, którzy są pozostawieni sami sobie, tracących pracę i płacę, tych, którzy nie mają domu i pożywienia, każe się nam zastanowić. Zmuszeni do dystansu fizycznego i do pozostawania w domu, jesteśmy zaproszeni do ponownego odkrycia, że potrzebujemy relacji społecznych, a także wspólnotowej relacji z Bogiem. Sytuacja ta, nie powiększając naszej nieufności i obojętności, powinna skłonić nas do zwrócenia większej uwagi na nasz sposób odnoszenia się do innych. A modlitwa, w której Bóg dotyka i porusza nasze serca, otwiera nas na potrzebę miłości, godności i wolności naszych braci, a także na troskę o całe stworzenie. Niemożność gromadzenia się jako Kościół w celu sprawowania Eucharystii sprawia, że mamy udział w sytuacji wielu wspólnot chrześcijańskich, które nie mogą odprawiać Mszy św. w każdą niedzielę. W tym kontekście jest do nas ponownie skierowane pytanie, które zadaje nam Bóg: „Kogo mam posłać?”, i oczekuje On od nas wielkodusznej i stanowczej odpowiedzi: „Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6, 8). Bóg wciąż szuka, kogo mógłby posłać na świat i do narodów, aby dawać świadectwo o Jego miłości, o Jego zbawieniu od grzechu i śmierci, Jego wyzwoleniu od zła (por. Mt 9, 35-38; Łk 10, 1-12).

Obchody Światowego Dnia Misyjnego oznaczają również potwierdzenie, że modlitwa, refleksja i pomoc materialna z waszych ofiar są szansą na aktywne uczestnictwo w misji Jezusa w Jego Kościele. Miłość wyrażona w zbiórkach podczas celebracji liturgicznych trzeciej niedzieli października ma na celu wsparcie pracy misyjnej, prowadzonej w moim imieniu przez Papieskie Dzieła Misyjne, aby wyjść naprzeciw duchowym i materialnym potrzebom narodów i Kościołów na całym świecie, dla zbawienia wszystkich.

Niech Najświętsza Maryja Panna, Gwiazda Ewangelizacji i Pocieszycielka strapionych, misyjna uczennica swego Syna Jezusa, nadal wstawia się za nami i niech nas wspiera.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, 31 maja 2020 r., uroczystość Zesłania Ducha Świętego.



Share:

Ks. Ludwik Wawrzeczko wrócił do Polski na leczenie

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Już od kilku miesięcy nic nie pisałem. Pracy jest bardzo dużo, a czasu ciągle brakuje. No i Pan Bóg znalazł mi ten czas. Od tygodnia jestem w Polsce i czekam na zabieg. A jak do tego doszło? Koronawirus trochę nas pogonił i w pierwszym momencie na Madagaskarze zostały pozamykane kościoły, szkoły, internat itd. W miarę jednak oswajania się z sytuacją, pomalutku wszystko zaczęło wracać do normy, a nawet w niektórych miejscach, w „dziurach zabitych dechami” życie toczyło się bez zawirowań. Tak więc w Święta Wielkanocne odprawiałem Msze św. przy pełnym kościele, gdzieś tam na końcu świata, gdzie nawet radio nie dochodzi. 

I mimo, że w pierwszym momencie dzieci z internatu zostały puszczone do domu, to jednak z różnych przyczyn zawsze od kilku do kilkudziesięciu wychowanków zostało na miejscu. A im dalej od pory deszczowej, która kończy się wraz z Wielkim Postem, tym trudniej było z wodą. Dwie studnie, które już wcześniej były wykopane i z których, oprócz misji, korzystali mieszkańcy wioski, zaczęły być niewystarczające. Wykopaliśmy więc trzecią studnię, która  na jakiś czas zaspokoiła nasze potrzeby. Niestety nie na długo, gdyż pora sucha coraz bardziej obniżała poziom wód gruntowych. Od 1 września, dzięki dobrodziejom – Wam Drodzy Przyjaciele Misji, miał ruszyć nowy projekt „szkółki zawodowej” dla 30-osobowej grupy młodzieży. Zaczęliśmy więc kopanie czwartej studni.

Pięknego poranka 13 sierpnia, będąc 10 m pod ziemią, ustawiałem i poprawiałem betonowe kręgi. W pewnym momencie 10 betonowych kręgów (każdy ważący po ok. 300 kg) spadło na palce mojej lewej nogi. Szybka akcja ratownicza, młotek i przecinak, wykuwanie dziury na złączach dwóch kręgów, aby można było wyciągnąć nogę. Szybko zbiegli się tubylcy i wyciągnęli mnie na powierzchnię. Dokuśtykałem do samochodu i po pół godzinie od momentu wypadku byłem już w „szpitalu”. Lekarz „przyszył” dwa i pół wiszącego palca i po 24 godzinach wypuścił mnie do domu. Codziennie przychodził jednak do mnie zmieniać opatrunki i robić zastrzyki. Zapewniał, że uda się mnie wyleczyć na miejscu. Było mi to bardzo na rękę, mogłem pozostać pośród moich owieczek, doglądać przygotowań do otwarcia „szkółki zawodowej”, przypilnować dzieciaków z internatu, a od 1 września przyjąć nowych uczniów. Po dwóch tygodniach byłem już w stanie prowadzić samochód, więc jeździłem po wioskach, wróciłem do w miarę normalnej pracy misyjnej. Jednak sprawy zaczęły się komplikować. Palce się „nie przyjęły”. Rana cały czas ropiała. Kurz i brud to tutaj codzienność, trudno utrzymać odpowiednie warunki sanitarno-higieniczne. Przełożeni postanowili interweniować. Zostałem skierowany do szpitala wojewódzkiego, gdzie „wysuszono” ranę i stwierdzono konieczność operacji. Wysłano mnie do szpitala wojskowego w stolicy, ale tam zaproponowano mi obcięcie wszystkich palców u lewej nogi, bo pozostałe też „budzą wątpliwości”. Podziękowałem „wojskowym” i lotem ewakuacyjnym udałem się do Europy (Madagaskar, aby zabezpieczyć się przed wirusem, „odciął się” od świata).

Na 15 października mam wyznaczony termin zabiegu w szpitalu w okolicach Poznania. Bardzo proszę Was o modlitwę… Taki oto sposób Pan Bóg znalazł dla mnie, abym trochę więcej pomyślał o modlitwie, no i znalazł czas na napisanie tego listuJ.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Doświadczyłem wiele dobra od różnych ludzi, za których jestem Bogu dozgonnie wdzięczny. Sztafetę, którą rozpocząłem na Madagaskarze (szkoła centralna, internat, szkółki na wioskach itd.) prowadzą teraz moi współbracia w zakonie i współpracownicy świeccy. Chociaż fizycznie mnie tam nie ma, ale od czego jest „zdalne sterowanie”J. W Tandrano i okolicach, gdzie to wszystko się dzieje, nie ma internetu, a nawet telefonu. Ale gotowość do służby Bogu i ludziom pozwala przekroczyć te ograniczenia. Co tydzień kapłan ze stacji głównej udaje się do Tandrano na jeden dzień, aby na miejscu doglądnąć spraw, opłacić co trzeba, podjąć decyzje itd., a świeccy idą dalej - na wioski, do internatu, szkoły i szkółek. I tak sztafeta biegnie dalej. A następnego dnia, gdy kapłan wróci do stacji głównej, to zdaje mi relację w formie e-maila. Bardzo dobrze się stało, że musiałem opuścić Madagaskar, bo w tym momencie to już nie „biały” jest za wszystko odpowiedzialny; wiele zależy już od miejscowych. Marzy mi się, aby też i finansowo byli niezależni. Ale do tego daleka droga.

Jedyną rzeczą, z którą musimy się pożegnać jest „szkółka zawodowa”. Eksperyment nie powiódł się, ale to głównie z mojej winy: brak głowy do rachunków. Ze „szkółką” ruszyliśmy 1 września. W założeniu 15 dziewcząt miało się uczyć krawiectwa i gospodarowania domem, a 15 chłopców - stolarstwa i zajęć technicznych. Od początku był problem z frekwencją (ktoś przyszedł, ktoś odszedł), ale z Bożą pomocą szliśmy do przodu. Do końca października „szkółka” będzie normalnie funkcjonowała, a później – ze względów ekonomicznych - będziemy ją wygaszać.

Jak mówi św. Teresa od Dzieciątka Jezus: „wszystko jest łaską”. Tak też staram się odbierać to, co się wydarza. Bardzo osobiście odczytuję encyklikę „Fratelli tutti” (na Madagaskarze zapewne nie miałbym czasu jej czytać). Nie ważne jest pytanie, „kto jest moim bliźnim?”, ale „dla kogo ja jestem bliźnim?”. Tak po ludzku, może niewiele ktoś zyskał ze spotkania z nami; może tylko jest w stanie zrobić krzesło czy uszyć jakieś proste ubranie, może wypleść torbę na swoje potrzeby albo ledwo co opanuje sztukę czytania i pisania. Ale ważne jest to, że wyciągnęliśmy do niego rękę. I mam nadzieję, że to było dla niego muśnięciem Boga, które będzie owocowało w jego życiu. A my dopiero w wieczności zobaczymy owoce naszej pracy.

Niech Pan błogosławi i strzeże

ks. Ludwik Wawrzeczko MSF





 

Share:

Nabożeństwo Fatimskie w sanktuarium maryjnym w Muli

W sanktuarium maryjnym w Muli  zakończyliśmy Nabożeństwa Fatimskie. Jak mówi, ks. Damian Szumski MSF, proboszcz i kustosz sanktuarium, była to piękna wędrówka z Maryją. Dzisiejszej mszy św. przewodniczył biskup Dariusz Kałuża MSF, obecnych było wielu misjonarzy, którzy przyjechali do Muli specjalnie na tę uroczystość. Nabożeństwa Fatimskie zakończone, ale przygoda z Matką Bożą trwa... Dziękuję za modlitwy i wsparcie - pisze ks. Damian. Pamiętam i modlę się za wszystkich Przyjaciół Misji. 

Z Panem Bogiem













Share:

Zachęcamy do obejrzenia filmu o początkach Zgromadzenia MSF


28 września 2020 r. obchodziliśmy 125 rocznicę powstania Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Najświętszej Rodzinie dziękujemy za dotychczasową opiekę i za każdego z Was Drodzy PrzyjacieleJednocześnie pokornie prosimy o modlitwę i zachęcamy do obejrzenia filmu o początkach naszego Zgromadzenia. 

Jezu, Maryjo, Józefie oświecajcie nas, dopomagajcie nam, ratujcie nas!

Film do obejrzenia TUTAJ

Share:

Copyright © Referat misyjny Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny | Powered by Blogger
Design by Br. Dawid Jesiotr MSF | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com