Referat misyjny Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny

Czy na Madagaskarze znana jest Litania Loretańska?

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Już coraz mniej szokują nas informacje na temat koronawirusa; życie biegnie dalej. W różnych miejscach na Madagaskarze co prawda wykrywa się nowe ogniska zapalne wirusa, ale my jeszcze śpimy spokojne. Dla profilaktyki, w miejscach publicznych, zachęca się do noszenia maseczek.

W naszym internacie pozostały już tylko te dzieciaki, które przygotowują się do egzaminów końcowych lub mają problemy z nauką. Szkółki na wioskach będą pracowały do końca lipca, gdyż wakacje u nas zaczynają się dopiero od sierpnia. W maju mieliśmy nabożeństwa ku czci Matki Bożej, w czerwcu - ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, a na Boże Ciało była procesja z Najświętszym Sakramentem do czterech ołtarzy. W Polsce taka pobożność znana jest od dawna, ale u nas to nowość; wcześniej nie było takich rzeczy. Litanię Loretańską śpiewaną „nauczałem” ludzi odkąd tutaj przybyłem, czyli pięć lat temu (puszczałem z płyty, którą nagrał ks. Bernard MSF). Przyjęła się dobrze w aktywniejszych wspólnotach. Natomiast śpiewanie Litanii do Najświętszego Serca Pana Jezusa rozpocząłem dopiero w tym roku. Mam nadzieję, że ona także się tutaj zadomowi. Podobna historia jest z procesją Bożego Ciała. Wcześniej tego nie praktykowano. Jednakże kiedy litanie mogą prowadzić sami wierni, tzn. bez obecności księdza, to do Procesji Bożego Ciała z Najświętszym Sakramentem potrzebny jest kapłan. A ja jestem tylko jeden, a wiosek - kilkanaście.

Miesiąc temu przybyła nam nowa wioska - Tsyamarahira. Zapowiada się bardzo dobrze, ok. 10 osób dorosłych i ze 20 dzieciaków, co stanowi ¼ mieszkańców całej wioski. Jest też zaproszenie do kolejnej, nowej wioski. Czekamy tylko „niech sprawa dojrzeje” i szukamy katechisty, który poprowadzi tam modlitwy i szkółkę. Jeśli jakaś wioska zaprasza księdza to zawsze jest podtekst materialny. Zdarza się, że jest zainteresowanie tylko sprawami materialnymi, a sprawy duchowe są niemile widziane. Dlatego potrzeba zawsze czasu, aby sprawa dojrzała. Potrzeba także dużo modlitwy w tych intencjach. Dlatego zwracam się do Was Drodzy Przyjaciele Misji o pomoc modlitewną w tych sprawach. 

Przy okazji na ręce ks. Włodzimierza Burzawy MSF, referenta ds. Misji Zagranicznych, składam podziękowania Wam wszystkim za ofiary materialne, które składacie na konto Referatu Misyjnego. To właśnie dzięki nim zaczęliśmy zagospodarowywać teren pod przyszły plac zabaw dla dzieci. Dotychczas były tu tylko chaszcze. Rozpoczęcie roku szkolnego dopiero 1 października, a więc ufamy, że uda się nam do tego czasu dobrze przygotować miejsce dla dzieci.

Niech Pan błogosławi i strzeże
ks. Ludwik Wawrzeczko MSF
Madagaskar, 30 czerwca 2020 r.


Share:

Czuwanie misyjne na Jasnej Górze już niebawem

Drodzy Przyjaciele Misji,
serdecznie zapraszam na coroczne nocne czuwanie misyjne na Jasnej Górze, które odbędzie się w dniach 18/19 lipca br. Zacznie się 18 lipca (sobota) Drogą Krzyżową na Wałach Jasnogórskich o godz. 17.00 i potrwa do wczesnych godzin rannych w niedzielę.
Podczas czuwania będziemy dziękować Maryi za dotychczasową opiekę i prosić w intencji naszych rodzin, naszej Ojczyzny, a szczególnie będziemy polecać misjonarzy pracujących poza granicami kraju. 
Będzie także chwila przerwy na kawę/herbatę, wspólne rozmowy. Mile widziane przywiezienie czegoś słodkiego na „Wspólny stół”.
Informacje: ks. Włodzimierz Burzawa MSF, tel. kom. 731 039 109, e-mail: misjemsf@msf.opoka.org.pl
Zapraszam i do zobaczenia 🙏😊
Share:

Od miesiąca nie widziałem nocy


Ks. Rafał Ochojski MSF, pracujący od kilku tygodni w Norwegii, podzielił się z nami pierwszymi wrażeniami...

OD MIESIĄCA NIE WIDZIAŁEM NOCY...
Odkąd wstąpiłem do Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny chciałem wyjechać na misje. W seminarium wraz z innymi klerykami mocno angażowałem się w Klerycki Referat Misyjny, którego przez 3 lata byłem szefem. W tym czasie udało nam się zrealizować wiele misyjnych projektów takich jak: wydanie książek naszych misjonarzy, szeroko pojęta animacja misyjna poprzez spotkania, katechezy, prelekcje, prezentacje eksponatów z naszego muzeum misyjnego, wydawanie ulotek misyjnych, czy stworzenie kolekcji filmów o tematyce misyjnej. Gdy byłem diakonem, w wakacje, zostałem wysłany na praktykę misyjną do Norwegii i to był dla mnie przełomowy moment, który mocno uczepił się mojego serca! I choć w dalszym ciągu miałem pragnienie pracy misyjnej w krajach o specyfice stricte ad gentes, czyli tej pierwszej ewangelizacji, to jakoś temat Norwegii uwił sobie we mnie bardzo mocno uczepione gniazdko. Po święceniach trafiłem na parafię w Złotowie, gdzie byłem 3 lata wikarym i katechetą – cudowny czas, piękni ludzie. Później siedem lat w Referacie Powołań (sic!) tak, nie w Referacie Misyjnym a Powołaniowym. Na początku miałem wrażenie, że w niebieskich księgach Woli Bożej wkradł się jakiś błąd – referat owszem, ale nie powołaniowy! Ale jednak to nie był błąd. Znów Pan Bóg pokazał, że On wie lepiej co jest dla mnie dobre! Wydawało mi się, że po tych 7 latach uda mi się w końcu wyjechać na misje (złożyłem już w tym czasie kilka podań z prośbą o wyjazd do Norwegii), ale znów Pan Bóg zrobił po swojemu – dekretem Księdza Prowincjała zostałem redaktorem Posłańca Świętej Rodziny. Przyjmując ten dekret mentalnie przyjąłem chyba decyzję, która dla mnie była jednoznaczna – na misje raczej nie pojedziesz... Ale znów poszło nie tak jak sobie w moim małym umyśle poukładałem, bo decyzją Rady Prowincji wydawanie Posłańca zostało zawieszone, a ze mnie została zdjęta funkcja redaktora, a za tym bardzo szybko przyszło pytanie Księdza Prowincjała czy nadal chcę wyjechać do Norwegii, bo jest potrzeba?! Serce zabiło mi dwa razy mocniej, bo już chyba pogodzony z tym, że raczej nic z misji nie będzie, drzwi do pracy misyjnej stanęły przede mną otworem, tak bardzo jak jeszcze nigdy dotąd! Już sobie zacząłem planować, układać, wypełniać kalendarz, czas na urlop, czas na pożegnanie (w końcu przez 11 lat mieszkałem praktycznie w tym samym miejscu – cudnej Krajnie, tam też pozostali Przyjaciele), w sierpniu pewnie wyjazd, bo tak zazwyczaj było... Fakt, było! W lutym 2020 roku zostałem wezwany na sesję Zarządu Prowincjalnego i poinformowany o tym, że została podjęta decyzja o moim wyjeździe do Norwegii, ale w... maju!!! W maju? Nie w sierpniu? Może chociaż lipiec? Tak szybko? A moje plany? Takie myśli lotem błyskawicy przeszyły mój umysł. I znów Pan Bóg doświadczył – powiedział – chciałeś misji? Ok, pojedziesz, ale nie będzie do końca tak jak sobie to planowałeś, a znów po mojemu. Oczywiście bez zawahania przystałem na ten plan, mając świadomość, że Jego opcja jest o wiele lepsza od mojej choć wcale nie łatwa, bo jak się okazało urlopu w domu z rodziną nie będzie. A i z pożegnaniem z Przyjaciółmi i moją młodzieżą problem, bo wszelkie plany pokrzyżował wirus. 
21 maja na pokładzie promu opuszczałem Ojczyznę. Ostatnim widokiem polskiej ziemi było zachodzące słońce nad gdyńskim portem. Wtedy zaszło po raz ostatni. I od miesiąca nie widziałem nocy. Po przybyciu do Tromsø musiałem odbyć obowiązkową 10-dniową kwarantannę. Po jej zakończeniu mogłem wyjść z cienia zarazy i rozejrzeć się po mieście, które już jednak znałem - byłem tu wcześniej. Zacząłem odprawiać Mszę Świętą w języku norweskim najpierw u sióstr Elżbietanek, które wykonują tu w Norwegii cudowną pracę na rzecz Kościoła i Ewangelii. Później nadszedł czas na Msze w katedrze, zarówno po polsku, jak i po norwesku. Pierwsze kontakty, znajomości z parafianami, którzy stanowią bardzo zróżnicowane kulturowo i narodowo środowisko. Rozpocząłem też naukę języka, bo to podstawa jakiejkolwiek owocnej działalności w obcym kraju. Norweska codzienność księdza wygląda nieco inaczej niż polska, bo tu w naszej wspólnocie jest nas (póki co) trzech, pozostałych czterech Współbraci pracuje na swoich parafiach oddalonych w promieniu nawet 800 km. Spotykamy się raz w miesiącu na dniu skupienia. Tutaj oprócz tego, że jesteśmy Kapłanami przeznaczonymi do sprawowania Kultu Bożego, sami jesteśmy kucharzami, kościelnymi, katechetami, ogrodnikami itd. Ale podstawą, na której buduję jest brewiarz, różaniec, medytacja i Msza Święta. To są źródła Łaski, której doświadczam każdego dnia, to takie koła ratunkowe, bo nawet, gdy okoliczności życiowe zmieniają się diametralnie, to istota naszego życia zakonnego i kapłańskiego zawsze pozostaje ta sama!!!












Share:

A co u naszych misjonarzy w Czechach?

Misjonarze Świętej Rodziny pracują w wielu krajach świata, także w nieodległych od nas Czechach. Ks. Ryszard Boćkowski MSF, który przez wiele lat był na placówce w Rzymie, obecnie pracuje w miejscowości Mestci Kralove w Czechach. Praca w tym kraju nie należy do łatwych. Kilka lat temu katechezy tutaj nie było, a chodzenie do kościoła było wręcz zabronione.  Katolik chodzący do kościoła musiał liczyć się z tym, że jego dzieci skończą edukację na poziomie szkoły średniej. Katolik nie miał prawa studiować. A jak obecnie my kapłani dajemy radę? Spotykamy się wspólnie w każdy poniedziałek i dodatkowo raz w miesiącu na dniu modlitwy i skupienia. W związku z tym, że jesteśmy sami w parafiach, a każdy z nas obsługuje conajmniej 8-10 kościołów (mnie przypadło 13), stąd trudno o zastępstwo i pełny urlop. Wypoczywamy zazwyczaj od poniedziałku do piątku, bo w soboty mamy już msze święte niedzielne. Ja celebruję dwie Msze święte w sobotę i 3 w niedzielę. W dni powszednie jestem sam w kaplicy na farze. W piątą niedzielę miesiąca mam tylko jedną Mszę świętą, a po niej spotkanie z ludźmi na ogródku farnym lub na plebanii. To bardzo istotny i znaczący moment, bo tu się poznajemy i przedstawiamy swoje oczekiwania. Mam jeszcze do obsługi szpital miejski, ale mogę tam pójść tylko na konkretne wezwanie; dlatego jestem w trakcie tworzenia grupy pastoralnej dla szpitala. Katechizacja jest na plebanii; uczy pani katechetka, a uczęszcza 11 dzieci i młodzieży w jednej grupie. Do I Komunii św. przystąpiły w tym roku trzy osoby: 16-latek i dwoje po 11 lat. Misjonarz musi wykazać się ogromem cierpliwości, wytrwałości i potrzebuje oczywiście wsparcia modlitewnego... 
👉👉👉Jako Przyjaciele Misji widzimy, że jesteśmy potrzebni🙏😇





Share:

Copyright © Referat misyjny Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny | Powered by Blogger
Design by Br. Dawid Jesiotr MSF | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com