Zapraszamy na www.misjemsf.pl: Doniesienia z Madagaskaru

sobota, 27 kwietnia 2019

Doniesienia z Madagaskaru



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Święta Wielkiej Nocy już za nami, ale jeszcze znajdujemy się w oktawie tych wielkich wydarzeń. 
Niech Zmartwychwstały obdarza swoich wyznawców wszelkimi potrzebnymi łaskami.

Od mojego poprzedniego listu upłynęło kilka miesięcy. Czas biegnie i przynosi ciągle nowe wydarzenia. Miesiące luty i marzec 2019 r. przebiegały u nas pod znakiem choroby odry, która w połączeniu z naszymi chorobami tropikalnymi i z niedożywieniem zdziesiątkowała dziecięcą populację. W tym okresie chyba nie było dnia bez pochówku jakiegoś dziecka. Z pewną ulgą i z wdzięcznością dla Was mogę powiedzieć, że prawie nie straciliśmy żadnego dziecka z naszych szkół. Jak tylko pojawiały się jakieś oznaki, że dziecko nie domaga, od razu odsyłałem do lekarza. Kiedy z wiosek przychodziły informacje o chorobie, jak najszybciej staraliśmy się dostarczyć lekarstwa. Było to kosztowne, gdyż służba zdrowia u nas jest płatna, ale dzięki Wam sprostaliśmy temu wyzwaniu. Prawie żadne dziecko z naszych szkół nie zmarło. Zdarzały się jednak przypadki, że nie zdążyliśmy, szczególnie tam gdzie było daleko, np. Tsitanadro, tam gdzie była budowana tama, to jest 40 km od stacji. Jedyny środek transportu to nogi. Mówię także, że dzieci z naszych szkół, a co z innymi dziećmi, których jest znacznie więcej? Tutaj się zaczynają schody. W języku tubylczym odra nosi nazwę fanompoana, słowo to na co dzień oznacza służbę. W tym przypadku nie jest inaczej, duchy upominają się o służbę im należną. Sposób oddania im służby polega na tym, że przez cały czas trwania choroby nie można mieć żadnego kontaktu z wodą (nie można się myć, trzeba być brudnym). Pije się wywar z liści ze świętego drzewa kili - jeśli się przeżyje do końca kuracji to popiół z ogniska, na którym się gotowało wywar należy złożyć duchom w ofierze, a czarownikowi z wdzięczności dać krowę. A jeśli się nie przeżyje to przechodzi się do krainy przodków. Czarownicy ostrzegają, że udanie się do lekarza grozi zemstą duchów. Duchy nie lubią wody, a idąc do lekarza do stacji trzeba przejść przez rzekę, czyli narazić się duchom poprzez kontakt z wodą. Rodzice zapisując dziecko do naszej szkoły podpisują zobowiązanie, że w przypadku choroby dziecko nie będzie prowadzone do czarownika lecz leczone przez lekarza. Dzięki temu byliśmy w stanie uratować wiele istnień ludzkich.
Są także i weselsze wiadomości, tak jak trzydniowa pielgrzymka młodzieży z okazji Niedzieli Palmowej. Niektórzy musieli iść trochę dłużej aby dojść do punktu zbiorczego. Ci z najdalszych wiosek mieli dodatkowo do przejścia 70 km. Każde takie wydarzenie jest bardzo podbudowujące na duchu. Warto tutaj być, bo jest komu służyć.

Niech Pan błogosławi i strzeże
Ks. Ludwik Wawrzeczko MSF


Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna