Zapraszamy na www.misjemsf.pl: Podziękowania za duchową adopcję od ks. Jana Podgórniaka z Madagaskaru

sobota, 2 listopada 2019

Podziękowania za duchową adopcję od ks. Jana Podgórniaka z Madagaskaru


Ambalavao, 22.09.2019 r.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Drodzy Współpracownicy Misyjnej Adopcji Dziecka,
coraz trudniej przychodzi mi skonstruowanie poprawnego zdania w języku ojczystym, wybaczcie…
Gdyby ktoś wpadł na pomysł zorganizowania „mistrzostw w składaniu obietnic”, zdobyłbym „puchar” (przechodni) MSF. Nie ze względu na brak chęci zrealizowania czy łatwość ich składania, ale na nasze organiczone siły, pomimo tego, że chcielibyśmy móc spełnić je wszystkie.
Oto nadszedł upragniony koniec roku szkolnego na Madagaskarze - tym razem przypadł on na koniec sierpnia. Wrzesień to czas wakacyjny, miesiąc odpoczynku dla zmęczonych umysłów, tak uczniów, jak i ich najbliższych. Wszyscy są bowiem zaangażowani w edukację najmłodszych członków rodziny, a jest to obowiązek naprawdę wyczerpujący psychicznie i nie tylko. Nic dziwnego, że radość to pierwsza reakcja najbliższych - ich dziecko podołało wyzwaniu i nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Zdanie egzaminu w języku obcym (francuskim) przed państwową komisją, należy do niełatwych zadań, tym bardziej, że w domach mówi się po malgasku, nikt na co dzień nie posługuje się francuskim.  Zadacie sobie zapewne pytanie „Dlaczego więc francuski jest językiem wykładowym?” - to język technicznie rozwinięty, posiadający bardzo szeroki wachlarz technicznych nazw. Bolączką języka malgaskiego jest brak specjalistycznego słownictwa.
Po trudach roku szkolnego, kiedy ucichną już pierwsze wrażenia i emocje, przychodzi moment refleksji, który jest jak najbardziej potrzebny: „Gdyby nie pomoc z zewnątrz… nie dalibyśmy rady.” Tak, to prawda. Nie daliby rady. Wydatki na szkołę i wszystko co z nią związane są tak wielkie, że wiekszość rodzin, szczególnie wielodzietnych, nie zdecydowałaby się na rozpoczęcie edukacji albo też na jej kontynuowanie, co niestety ma miejsce w wielu przypadkach.
Szczęśliwa wiadomość o zdaniu egzaminów dociera do mnie bardzo szybko.
Telefon komórkowy jest narzędziem już prawie powszechnym, kłopotem jest dla nas natomiast doładowanie, nie tylko baterii... Kiedy jednak chcą podzielić się tą szczęśliwą wiadomością, starają się pokonać wszystkie ograniczenia, aby do każdego mogła dotrzeć radosna nowina.
No i na tym koniec? W tym momencie tak, bo wiadomość utknęła w komórce księdza misjonarza. Siedzę już około 2 tygodni nad tymi kilkoma zdaniami i nie potrafię skończyć, a przecież  do końca niewiele pozostało…

Mario, Hasina, Fitiavana, Annic, Avotra, Juliana, Diana i kilku innych pochwaliło się swoimi osiagnięciami. Jak dotychczas wszyscy zdali do następnej klasy.

Istnieje takie powiedzenie, że „miłosierdzie zaczyna się w domu, ale nie powinno się tam kończyć”. Dziękujemy Wam Drodzy Dobroczyńcy za Wasze misyjne życie i kroczenie z nami tą misyjną drogą. Bądźcie nadal Kościołem wychodzącym do wszystkich i podążajmy razem ku lepszej przyszłości! Nasza misja „troskliwej obecności” wciąż trwa! Głęboką wdzięcznością i codzienną modlitwą towarzyszymy Wam na każdym kroku Waszej życiowej drogi.
Kończąc tych kilka zdań, jeszcze raz pragnę serdecznie podziękować za Waszą pomoc. Niech dobry Bóg obdarzy Was wszystkich Swą nieustającą opieką.

   Szczęść Boże, ks. Jan Podgorniak MSF z Madagaskaru

 PS. W pierwsze piątki miesiąca sprawuję Msze Święte za zmarłych Współpracowników Misji i zmarłych z ich rodzin, natomiast w pierwsze soboty miesiacą o Boże błogosławieństwo dla Was i Waszych najbliższych.



Od kilku miesięcy w naszej mieścinie nie ma wody. Trzeba ją dowozicć z odległej rzeki. 
A samochód niestety popsuty...




Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna