Zapraszamy na www.misjemsf.pl: Ks. Robert Ablewicz MSF o obecnej sytuacji na PNG

środa, 15 kwietnia 2020

Ks. Robert Ablewicz MSF o obecnej sytuacji na PNG

Ks. Robert Ablewicz MSF przesłał kilka słów o aktualnej sytuacji dotyczącej koronawirusa w Papui Nowej Gwinei. Źródło: MSF 
Jak dowiedzieliśmy się od władz, były przypadki zarażenia, nie ma jednak podobno zagrożenia. Można robić testy w dwóch miejscach w Papui ( Stolica i Goroka na Uniwersytecie) jednak podobno testów jest zbyt mało, jednak my, tu w górach, wiemy sporo mniej. Jednak prawdą jest, że od strony medycznej już od dawna nie ma podstawowego sprzętu, leków na malarię HIV i inne choroby. Nawet środków opatrunkowych dawno brakuje – właściwie tylko dzięki pomocy misyjnej z zewnątrz niektóre przychodnie pracują, bo rządowe ośrodki, delikatnie mówiąc, nie spełniają swojej misji w taki sposób jak powinny. Medią podają, że podobno jest jakiś specjalistyczny szpital przygotowany pod tym kątem, jest to jednak kropla w morzu potrzeb.
Ale trzeba to jasno powiedzieć – jeśli wirus zaatakowałby tak, jak zrobił to choćby w krajach europejskich - to po prostu jest po nas. Środki czystości skończą się w jeden dzień jeśli w ogóle by do nas dotarły. U nas transport idzie z wybrzeża, jeśli zostałby tam odcięty, to zostaje nam tylko jedzenie z ogrodu. Mamy wielkie obawy, że wirus dotrze do nas przez nielegalne przekraczanie granicy, albo łódkami z innych wysp. Policja i wojsko patrolują ulice. Są ograniczenia transportu oraz zamknięte szkoły. Obowiązuje także zakaz przemieszczania między prowincjami oraz zakaz gromadzenia się. Ludzie generalnie są spokojni, ale napięcie narasta, bo telewizja i internet dostarczają różnego rodzaju informacji, nie zawsze potwierdzonych. Rząd podobno przygotowuje jakiś pakiet pomocowy, ale znając życie dotrze on do małej grupy ludzi w stolicy i kilku większych miastach; prawdą jest, że tu gdzie pracujemy bardziej liczymy na Opatrzność Bożą niż pomoc rządową. Najgorsze, że zazwyczaj w takich przypadkach cierpią niewinni, zwykli ludzie.
Wierzymy jednak, że sytuacja się uspokoi. Liczymy także na pomoc Australii, Nowej Zelandii i nawet Chin, bo kraje te mają spore interesy w Papui.
Problemem są także sekciarze, którzy rozpowiadają nieprawdopodobne historie na temat wirusa mącąc ludziom w głowach i wzniecając niepokoje... jednak w tej kwestii z nimi tak było zawsze.
Generalnie trwamy z ludźmi i staramy się prowadzić normalne życie pomagając ludziom w perspektywie wiary zrozumieć tę całą sytuację, oraz przygotować ich na trudności, które przecież mogą nadejść. Generalnie każdy kryzys uwypukla różnego rodzaju niedoskonałości i problemy z jakimi boryka się PNG. Potrzeba jeszcze sporo czasu, by Papua wyszła na względnie prostą i była silnym krajem. Problemy plemienne w dalszym ciągu utrudniają stworzenie jednego, zjednoczonego w sercu i umyśle wolnego kraju. Wciąż jednak 𝙬𝙖𝙣𝙩𝙤𝙠 𝙨𝙮𝙨𝙩𝙚𝙢 – czyli wspieranie tylko swoich, niszczy to, co było budowane przez lata. Jedynie w Kościele widać jak gromadzą się ludzie różnych plemion tworząc jeden naród Boga i to jest naszą nadzieją...
Pozdrawiam serdecznie z Papui Nowej Gwinei.
𝐊𝐬. 𝐑𝐨𝐛𝐞𝐫𝐭 𝐀𝐛𝐥𝐞𝐰𝐢𝐜𝐳 MSF

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna