Ks. Ludwik Wawrzeczko MSF powrócił na Madagaskar

Miło nam poinformować iż 6 lutego br. ks. Ludwik Wawrzeczko MSF rozpoczął swoją podróż powrotną na Madagaskar. Po dotarciu na stolicy Madagaskaru musi odbyć obowiązkową kwarantannę. Mając trochę więcej czasu napisał kilka słów specjalnie dla Przyjaciół Misji.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Jak wiecie z początkiem października 2020 r. znalazłem się w Polsce z powodu wypadku, jakiemu uległem na Madagaskarze w połowie sierpnia. Jak tylko moja poszarpana noga dotknęła polskiej ziemi, od razu „pod swoje skrzydła” wziął mnie ks. Włodzimierz Burzawa MSF, przemieniając swoją skodę „na ambulans”. Woził mnie po całej Polsce, z jednego kąta w drugi, aby pozałatwiać wszystko w związku z operacją nogi, a później z rehabilitacją, dowiózł mnie też na wypoczynek do rodzinnej Rudzicy, itd.. A gdy się okazało, że z powodu pandemii nie mogłem wrócić na Madagaskar to u Księdza Prowincjała Zgromadzenia MSF wystarał się dla mnie o placówkę na „przezimowanie” - parafię rzeszowską, gdzie (to już kolejny raz po przyjeździe do Polski) musiałem poluzować o jedno oczko na pasku u spodni😊. Mimo że leczenie z rehabilitacją zostało już zakończone przed Bożym Narodzeniem, to powrót na Czerwoną Wyspę do swoich, ciągle był niemożliwy z powodu pandemii. Nikt mi nie dawał nadziei, że wrócę do swoich parafian przed ustaniem pandemii, a i wielu mnie kusiło, abym pozostał w Polsce, bo zdrowie już nie takie jak kiedyś, a noga z jednym palcem, to nie to co z pięcioma. A ja całą odpowiedzialność zwaliłem na Pana Boga: „Jak ON chce mnie tam jeszcze, to coś wymyśli”. I po czterech miesiącach od mojego przyjazdu do Polski przyszła wiadomość z lotniska, że za dwa tygodnie będzie samolot i że mogę lecieć. Pozostało tylko się spakować, dostosować się do całej listy związanych z wymogami sanitarnymi i stawić się na lotnisku. Rząd malgaski zgodził się tylko na kilka lotów z Europy, od przyszłego tygodnia Madagaskar ma być ponownie zamknięty. 

Od ponad doby jestem już na Madagaskarze. Jak tu przyjemnie i ciepło. W kąt poszły kozaki, czapka i szal. Na kwarantannie jestem w hotelu Shangai w Antananarywie, stolicy Madagaskaru, u rodziny mającej swoje korzenie w Chinach (zdjęcie). Zgodnie z zarządzeniem państwowym, osoby przybywające na Madagaskar muszą być na kwarantannie w jednym z wyznaczonych hoteli. Po raz pierwszy jestem w hotelu; przyjemnie tutaj, można się zadomowić. Ale mam nadzieję, że pobyt tutaj nie potrwa za długo i znowu będę wśród swoich. Aż się boję myśleć co tam zastanę, po tylu miesiącach nieobecności…

Kiedy wysłałem wiadomość ks. Włodkowi Burzawie, że wszystko w porządku i że już wylądowałem na Madagaskarze, to odpisał mi że niewątpliwie „jestem w czepku urodzony”. A to dlatego, że operację i rehabilitację tak szybko i sprawnie udało się załatwić, a teraz powrót - można powiedzieć - że odbył się bezproblemowo. Inni misjonarze kilkakrotnie już próbowali wylecieć i się im nie udało… Cóż mogę powiedzieć: to nie moja zasługa, to cała armia tych, którzy o mnie pamiętają przed Bogiem. To tylko dzięki Bożemu Miłosierdziu mam więcej szczęścia niż rozumu😂. Dziękuję Bogu i ludziom. Ciągle doświadczam Bożej Opieki i ciepła ludzkich serc. Dziękuję Wam serdecznie za tyle ciepła, które od Was otrzymałem, szczególnie od momentu mojego wypadku. To dzięki Wam nie utraciłem całkowicie nogi, w miarę szybko znalazłem się na stole operacyjnym; jak tylko było to możliwe od razu miałem rehabilitację, wypoczynek w kraju i ponowny powrót do pracy. Z wdzięczności po rękach całuję wszystkich Przyjaciół Misji, służbę zdrowia, Współbraci w kapłaństwie i życiu zakonnym, rodzinkę i znajomych, tych którzy pamiętają o nas misjonarzach zarówno duchowo, jak i materialnie.

Niech Pan błogosławi i strzeże

ks. Ludwik Wawrzeczko MSF






 


Share:

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

Copyright © Referat misyjny Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny | Powered by Blogger
Design by Br. Dawid Jesiotr MSF | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com