Referat misyjny Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny

Można zamawiać kalendarze misyjne na 2022 rok


Z ogromną przyjemnością informujemy, iż można zamawiać kalendarze misyjne na 2022 rok. Tym razem wydaliśmy je w zmienionej formie niż dotychczas. Staraliśmy się, aby kalendarze były praktyczne i oczywiście ładne 🤩  Zaznaczone są w nich ważne święta i uroczystości kościelne😇 Jest miejsce na zapisanie ważnych dla każdego z nas wydarzeń. Kalendarze mają bardzo praktyczną ramkę do oznaczania bieżącego dnia. 

Koszt jednego kalendarza wynosi 15 zł (wraz z wysyłką 20 zł).  UWAGA! Przy zamówieniu min. 10 sztuk - wysyłamy gratis! Wszystkie zebrane ofiary przeznaczamy na cele misyjne. Zamówienia można składać mailowo: misjemsf@msf.opoka.org.pl lub telefonicznie u ks. Włodzimierza Burzawy MSF, tel. 731 039 109.

Wpłaty należy dokonywać na konto: 19 1020 4027 0000 1202 0424 2673 z dopiskiem "kalendarze misyjne 2022 r.". Razem możemy wiele!!!

Share:

Pomóżmy odbudować kościół w Fanipolu na Białorusi


Z dniem 1 sierpnia br. ks. Denis Szestakowicz MSF został mianowany proboszczem w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi w Fanipolu, niedaleko Mińska na Białorusi. Na stronie internetowej parafii www.kosciolbialorus.pl ks. Denis zamieścił prośbę o pomoc w dokończeniu budowy kościoła: Dzięki Braciom i Siostrom z Polski odrodziło się już wiele świątyń na Białorusi i wierzymy, że nasza Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi w Fanipolu będzie kolejną. Wyrażamy naszą wdzięczność wszystkim Dobrodziejom mając nadzieję na Wasze otwarte serca i tym razem. 

Datki można wpłacać na konto: Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny Prowincja Polska, ul. Małoszyńska 27, PL - 60-176 Poznań

BANK PKO I O/Poznań, nr konta:

66 1240 1747 1111 0000 1849 0138 (PLN)

71 1240 1747 1978 0000 1849 0154 (EUR) z dopiskiem: "Kościół - Fanipol".





Share:

Na Madagaskarze rozpoczęły się wakacje :)

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Od dzisiaj, tzn. od 27 lipca, mamy wakacje, wreszcie jest „święty spokój”J. Zarówno szkołę, jak i internat – kilas mandry (klasa do spania), „zabiliśmy gwoźdźmi” na niespełna dwa miesiące. Internat istnieje już od 4 lat. Od samego początku założyliśmy, że ma on być placówką wychowawczo-edukacyjną w duchu chrześcijańskim, co jest bardzo ważne w środowisku pogańskim. Staramy się wychowywać w ten sam sposób co ks. Jan Berthier, założyciel Misjonarzy Świętej Rodziny, który dbał o kształtowanie całościowe młodego człowieka. Nasi wychowankowie nie tylko realizuję szkolny program edukacyjny, ale również uczą się żyć po chrześcijańsku, aktywnie spędzać wolny czas, zadbać o siebie. Nie ma praczki, sprzątaczki, kucharki - wszystko muszą robić sami. Elementem wychowawczym jest również posiadania ogródka (gdyż nasi ludzie nie znają warzyw), czy drobna hodowla zwierząt przydomowych. Największy bum w internacie mieliśmy przed pandemią - 40 wychowanków, po połowie dziewczyny i chłopaki. Byli tacy, którzy po kilku dniach odeszli, a są tacy, którzy od samego początku byli z nami i są już w gimnazjum. Oby następnym krokiem było liceum w Ankazoabo i dalej studia w Toliara. Dzięki tej inicjatywie, przynajmniej jakiś ułamek jednego procenta dzieciaków z tego regionu, ma możliwość uczenia się. Ten rok szkolny w internacie zakończyło 28 dzieci. Spodziewamy się, że wychowanków będzie przybywać, rozpatrujemy utworzenie fili internatu w sąsiedniej gminie, gdyż rejon, który mi podlega składa się z dwóch gmin, część dzieciaków byłaby bliżej rodziców.

Dążymy do tego, aby internat był samowystarczalny, aby rodzice zadbali o wszystkie sprawy materialne. Ale do tego jeszcze daleka droga. Obecnie ogólna zasada jest taka, że rodzice dają na utrzymanie, wyżywienie, natomiast misja zabezpiecza edukację. Na dzień dzisiejszy założenie to nie do końca jest spełnione. Dla przykładu: w naszym regionie do syta jada się tylko w porze zbiorów. Ze względu na zbyt małą ilość jedzenia, nie ma śniadania, skromne posiłki są dwa razy dziennie, mięso jest od „święta”, podobnie z owocami, które dostarczają witamin, a warzywa praktycznie są nieznane. Ciągle lawirujemy pomiędzy założeniami a rzeczywistością. Kolejnymi wyzwaniami są: opieka medyczna, środki higieny osobistej, utrzymanie budynku, wychowawcy, no i opłaty szkolne: przybory szkolne, czesne itd. Dzięki ludzkiej dobroci udaje się nam dotychczas jakoś „związać koniec z końcem”.

Można powiedzieć, że jesteśmy dumni z naszych wychowanków. Wiodą prym w szkołach, w których się uczą. Kiedy dni wolne od edukacji spędzają w swoich domach, rodzice mówią nam, że są bardziej zaradni, aktywniejsi niż ich rówieśnicy. Szczególnie radują się nasze serca, gdy dochodzą do nas słuchy, że dzieci/młodzież z internatu szerzą kulturę chrześcijańską w swoim środowisku pogańskim, a nawet prowadzą modlitwy tam, gdzie nie ma katechisty. Są jednak także i „klęski”. Wśród dzieci, które odeszły w tym roku była trójka dzieciaków z jednej wioski, już od czterech lat uczących się u nas. Miesiąc przed zakończeniem roku szkolnego nagle opuściły internat. Kiedy udałem się do ich wioski, aby szukać źródła problemu, rodzice zabrali dzieciaki i uciekli w las. Jeden z mieszkańców powiedział mi w skrytości przed innymi, że czarownik miał spotkanie z duchami przodków, które oświadczyły mu, że jeśli dzieci będą się dalej uczyły to coś złego spotka nie tylko te dzieci i ich rodziny, ale także całą wioskę. Słowo „klęska” napisałem w cudzysłowu, gdyż wierzę że gdy ta młodzież dorośnie i ona będzie odpowiedzialna za wioskę, to poprowadzi swoich współplemieńców w kierunku ŚWIATŁA.

A tutaj jest link do filmiku „Jeden dzień z życia internatu im. Jana Berthiera w Tandrano”, parafia Ankazoabo, diecezja Morombe, Madagaskar: https://drive.google.com/file/d/1CCdUrrMBk-fYGcXPlD7d54aaTOygPpyc/view?usp=sharing

Niech Pan błogosławi i strzeże

ks. Ludwik Wawrzeczko MSF

Madagaskar, 27.07.2021 r.




 

Share:

Nocne czuwanie misyjne na Jasnej Górze


 Jak co roku, w trzecią sobotę i niedzielę lipca, Przyjaciele Misji i Sympatycy MSF spotkali się  na nocnym czuwaniu misyjnym na Jasnej Górze. W bieżącym roku spotkanie odbyło się w dniach 17/18 lipca.

Czuwanie rozpoczęliśmy Drogą Krzyżową na Wałach Jasnogórskich; później po Apelu Jasnogórskim zgromadziliśmy się w kaplicy Cudownego Obrazu, aby do godziny 3.30 w niedzielę modlić się w intencji misji i misjonarzy. Jak ważne są nasze modlitwy, wyrzeczenia, wszelkie umartwienia ponoszone w intencji misji i jakie przynoszą owoce, jak tę modlitwę odczuwają - opowiadali misjonarze z Papui Nowej Gwinei: ks. Krzysztof Sokół MSF i ks. Adam Samsel MSF oraz misjonarz z francuskiej wyspy Reunion ks. Antoni Wawrzeczko MSF. Misjonarze dali piękne świadectwa swojej pracy; dziękowali za modlitwę, ale również za pomoc materialną, która także jest bardzo ważna.

Podczas Mszy Świętej o północy dziękowaliśmy za wszystkich misjonarzy i prosiliśmy o potrzebne łaski dla nich; szczególną modlitwą otoczyliśmy ks. Adama Samsela MSF z okazji 25. rocznicy święceń kapłańskich oraz ks. Włodzimierza Burzawę MSF, który dwa dni wcześniej obchodził imieniny.

Ogromną radością był fakt, że tak wiele osób z kół misyjnych z całej Polski przyjechało na czuwanie. Były grupy zorganizowane (autobusowe) m.in. z Parafii pw. Narodzenia św. Jana Chrzciciela w Rudziny pod opieką ks. Wojciecha, z Parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Rakszawie wraz z ks. Bogusławem, z parafii NMP z La Salette w Poznaniu, Przyjaciele Misji z Kazimierza Biskupiego wraz z klerykami Mateuszem i Przemkiem oraz z parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Otwocku-Świdrze pod przewodnictwem ks. Włodzimierza Burzawy MSF. Dużo osób przyjechało także własnymi samochodami. Były także takie osoby, które po raz pierwszy usłyszały o naszym Referacie Misyjnym i chętnie wzięły udział we wspólnej modlitwie.

W trakcie czuwania był także „luźniejszy” czas na rozmowy z misjonarzami przy kawie i herbacie; był także zorganizowany mały kiermasz misyjny.

Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy modlili się z nami na Jasnej Górze oraz tym, którzy łączyli się z nami duchowo i poprzez transmisję w mediach społecznościowych. 

Do zobaczenia za rok, oczywiście w trzecią sobotę lipca :)



























Share:

Wspomnienie pośmiertne śp. ks. Marka Michalskiego MSF

 

28 czerwca 2021 około południa
 w domu zakonnym w Tromsø w Norwegii  zmarł nagle nasz współbrat ks. Marek Michalski MSF (ur. 16.11.1967 r.). 

Śp. ks. Marek Michalski MSF urodził się 16 listopada 1967 roku w Olbrachcicach (powiat Jędrzejowski, parafia Łysaków, diecezja Kielecka). Był czwartym synem Józefa i Michaliny z domu Kośmider. Miał jeszcze młodszą siostrę. Z pięciorga rodzeństwa troje znalazło powołanie do służby w Kościele. Najstarszy brat Edmund jako kapłan w tym samym zgromadzeniu, a jedyna siostra jako Orionistka.

Śp. ks. Marek Michalski MSF został ochrzczony zaraz po porodzie, gdyż poród był z komplikacjami. Uczęszczał do szkoły podstawowej w Zagaju, a potem do liceum zawodowego w Jędrzejowie. Bierzmowany został w rodzinnej parafii w Łysakowie 05 lipca 1980.

Po uzyskaniu matury w 1986 roku złożył podanie o przyjęcie do Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, w którym od 1978 roku był już jego najstarszy brat Edmund. Śp. ks. Marek Michalski MSF został przyjęty do nowicjatu w Bąblinie, do którego przybył 18 sierpnia 1986 roku. Rozpoczęła się droga jego formacji zakonno-kapłańskiej. Swoje pierwsze śluby zakonne złożył 8 września 1987. Kolejne lata, to lata seminarium zakonnego w Kazimierzu Biskupim. 8 września 1991 składa w Kazimierzu Biskupim profesję wieczystą. Niecały rok później, 30 maja 1992 przyjmuje święcenia diakonatu, a po roku, tj. 08 maja 1993, także w Kazimierzu Biskupim, przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Włocławskiego Bronisława Dembowskiego.

Pierwszą placówką na jaką został skierowany jako neoprezbiter było sanktuarium maryjne w Górce Klasztornej. Pracował tam od 1993 do 1996 roku. Najpierw był tam współpracownikiem Referenta Duszpasterstwa Rodzin, a potem, po 5 miesiącach, od 01 października 1993 ekonomem domu zakonnego. W międzyczasie został też skierowany na studia specjalistyczne w Łomiankach koło Warszawy. Dojeżdżał na wykłady przez rok. Natłok zadań sprawia, że w grudniu 1994 roku złożył rezygnację z funkcji ekonoma domu zakonnego. Rezygnacja została przyjęta. Od 01 stycznia 1996 powraca jednak do obowiązków ekonomicznych gdyż zostaje wyznaczony na ekonoma WSD MSF w Kazimierzu Biskupim. Z Kazimierza Biskupiego, 11 listopada 1996 roku pisze podanie o skierowanie go do pracy duszpasterskiej w Norwegii. To podanie zostało rozpatrzone pozytywnie. Z czasem Norwegia okazała się jego miłością i drugim domem.

Swoją pracę w Norwegii rozpoczął we wrześniu 1998 roku. Najpierw uczył się języka i pomagał w parafii w Bodø. Po dwóch latach w 2000 roku został przeniesiony do Tromsø, głównego miasta północy Norwegii i siedziby prałatury oraz domu zakonnego. Został proboszczem i rektorem wspólnoty zakonnej. Pełnił urząd rektora przez pełne trzy kadencje, 9 lat, maksimum na co pozwala prawo zakonne. W 2009 roku opuścił Tromsø i został na 3 lata (2009-2012) proboszczem w Harstad. W międzyczasie przez dwa lata (2010-2012) był wikariuszem generalnym biskupa w Tromsø. W 2012 roku ponownie zostaje mianowany rektorem wspólnoty zakonnej i proboszczem parafii w Tromsø, gdzie przyszło mu zakończyć życie. Jako proboszcz w Tromsø regularnie latał też z posługą duszpasterską na Spitzbergen m.in. do Polskiej Stacji Polarnej. Miał wielu przyjaciół wśród polarników. Ponowny urząd rektora sprawował znowu przez prawie trzy kadencje. Zabrakło jednego miesiąca. Pracował w Norwegii przez 23 lata, z czego 18 lat właśnie w Tromsø, gdzie zmarł. Radził sobie z wyzwaniami misyjnej pracy duszpasterskiej na północy Norwegii, w parafiach dużych terytorialnie, ale z nielicznymi i rozproszonymi katolikami. Radził sobie dobrze z twardym klimatem. Od młodości kochał naturę, ukochał też norweską naturę. Jako pasjonat wędkarstwa czuł się w Norwegii jak „ryba w wodzie”. Tam, zainspirowany pięknem natury odkrył w sobie nową pasję robienia zdjęć.

Nic nie wskazywało, że moment śmierci jest już blisko. 28 czerwca 2021 w domu w Tromsø współbrat zaniepokojony jego nieobecnością znalazł go bez oznak życia. Wezwano karetkę i podjęto reanimację, ale około południa stwierdzono zgon.

Śp. ks. Marek Michalski MSF zostanie zapamiętany jako niezwykle lubiany współbrat i kapłan. W relacjach z drugimi miał łatwość żartu i dobrego kontaktu.

W swoim testamencie z 1991 roku napisał: „[…] przepraszam wszystkich, których w moim życiu obraziłem lub skrzywdziłem. Przebaczam wszystkim, którzy by się poczuli do jakiejś winy względem mnie, a w imię chrześcijańskiego miłosierdzia proszę o przebaczenie i modlitwę do Boga za moją duszę”.

Dziękujemy Bogu za życie i powołanie ks. Marka Michalskiego MSF, jego 34 lata życia zakonnego i 28 lat życia kapłańskiego, w tym 23 lata pracy misyjnej w Norwegii. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym!

 Opracował ks. Mirosław Książek MSF, sekretarz prowincjalny, 29.06.2021 r.


Share:

Copyright © Referat misyjny Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny | Powered by Blogger
Design by Br. Dawid Jesiotr MSF | Blogger Theme by NewBloggerThemes.com